Bia Hoi

Bia – to po wietnamsku ‚piwo’, a więc będzie dziś mowa o tymże złotym trunku. Hoi– ‚gaz’, a więc szumić ma w głowie. Słynne w całym Wietnamie piwo beczkowe słynne bez powodu nie jest. Powodów do sławy jest bowiem wiele, bo bia hoi:

  1. Jest niezwykle tanie. Już od 80 groszy za szklaneczkę złocistego zimnego trunku. A i zdarzały się promocje, gdzie uwaga! – można było dostać szklankę za 16 groszy polskich. Co prawda bia hoi do najmocniejszych nie należy, ale 4 szklanki wypite w miarę krótkim czasie zrobią swoje.
  2. Jest dosłownie wszędzie. Nie ma miejsca, gdzie mogłoby go zabraknąć, kochają je i lokalsi i turyści, więc robi furorę w całym kraju. Miejsca, w których się je sprzedaje są dość osobliwe. Otóż bia hoi można znaleźć zarówno w wietnamskiej a la restauracji, czy a la barze z blachy, jak i przydrożnej miejscówce pod plandeką, którą przywiązuje się do drzew. Pije się je na ulicy, zasiadając na maluśkim krzesełku przy niskim stoliku. Często można w takich miejscach dobrze i tanio zjeść. Gdy przyciśnie potrzeba, może okazać się, że za toaletę robi przysłonięty płachtą kawałek podłogi, gdzie sika się wprost na beton. Za podnóżek robią ustawione dwie cegły, co by człowiek w tym moczu nie tonął, jak sam swe krople będzie ”dolewał”. Są też bardziej profesjonalne ubikacje, jak ta w naszym ulubionym Bia Hoi w Hai Phongu. Wszyscy obcokrajowcy od lat spotykają się w tym miejscu. Może właśnie za sprawą toalety? ;D Za drzwi toalety służą tutaj wycinki z blachy, a potrzebę oddaje się do ustawionego za nimi wiadra. To nic że kawałki blachy są tylko dwa, osłaniając wyłącznie twoje tyły. Czasem może się zdarzyć, że kiedy będziesz kucała nad wiadrem za potrzebą (my biedne kobiety zawsze mamy trudniej!) z naprzeciwka w oknie możesz zobaczyć ze znudzeniem przyglądającą się tobie sylwetkę. Nie oszukuj się, że będą podglądać, dla nich to już chleb powszedni. Jeśli będziecie w Hai Phongu, koniecznie zajrzyjcie do Bia Hoi na Lach Tray 284! Niezapomniane wrażenia!
Na zagrychę można sobie zaserwować takie oto pioruństwo z pazurami.
Tu przymierzam się właśnie do wspomnianego powyżej wiadra.

3. Można je dostać o niemal każdej porze dnia i nocy. Niektóre bia hoi otwarte są w ciągu dnia, a inne rozkłada się dopiero na późny wieczor, balując na ulicy do bladego świtu.

4. Każdy region ma swoje własne bia hoi, nadając mu nazwę prowincji.

5. Pije się przy akompaniamencie świstu z thuốc lào , o którym pisałam już wcześniej – Patrz punkt ósmy.

6. Nalewa się je do plastikowych szklanek. Często podawane jest albo w butelce po pepsi czy innym sprajcie, albo w plastikowym kuflu.

7. Można wziąć je na wynos. Wtedy właściciele nalewają je właśnie do plastikowej butelki po napoju gazowanym, wodzie, a nawet po OLEJU! Nie pytajcie mnie, jak oni czyszczą te 5-litrowe baniaki po oleju. Nie wiem czy chcę wiedzieć. Wietnamczycy, to muszę przyznać, jeden z najbardziej pomysłowych narodów, jakie znam. Poczekajcie tylko, jak będę pisać o tym, co przewożą na skuterach! 😉

8. Nie obywa się bez toastów. Są wznoszone z dużą intensywnością, wykrzykiwane w eter i często prosi się o wypicie DO DNA!:D

9. W Bia Hoi nie obowiązuje żaden dress code – choć piżamy to dość typowy outfit, jeśli idziesz na piwko nocą! ;D

Tutaj Pan w zółtej piżamie w maleńkie kurczaczki. Szkoda tylko że ich na tym zdjęciu nie widać. Outfit przyjechał prosto z Da Nang – 800 km, a wciąż gładko układa się na ciele. Wiem, bo pytałam i dotykałam! Kto pyta, nie błądzi! ;D Zdjęcie zrobione w ukochanym 284 na Lach Tray w Hai Phongu.

10. Najważniejszy z punktów – Łączy ludzi, kultury i pokolenia! Nie zliczę, ile razy byłam zapraszana na szklaneczkę do sąsiedniego stolika. Często też spotykając ludzi przypadkowo na ulicy, otrzymujesz zaproszenie na zimny trunek. Toastom nie ma końca, są też tańce i śpiewy. W Hanoi miejsca z bia hoi są tak maleńkie, że ludzie siedzą koło siebie łokieć w łokieć, więc nie sposób nie zagadać, nie ma rady – trzeba się integrować! W Hanoi beczki z bia hoi kończą się dość szybko, w moim ukochanym Hai Phong zaś, piwo nigdy się nie kończy!

Jeden ze zorganizowanych przeze mnie spędów obcokrajowców-nauczycieli. Dla odmiany inne bia hoi niż zwykle. 🙂
Jeden z tych hanojskich ‚łokieć w łokieć’ Bia hoi.

 

Popatrzcie sami, jak zabawa trwa w Bia Hoi!

Przy okazji zapraszam na Wciskamy Reset  – kanał YouTube mego kolegi Bartosza , na którym z humorem pokazuje nam wietnamską codzienność. Poniższe wideo stanowi część historii z naszej majówkowej wyprawy do nieziemsko pięknego Mai Chau, o którym też jeszcze na pewno napiszę.

A więc szklanki w górę i một, hai, ba, /zo/!! 🙂

 

 

 

One thought on “Bia Hoi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *