O człowieku Wietnamu słów kilka

Po kilku miesiącach spędzonych w Wietnamie coraz lepiej rozumiem tutejszych ludzi. Na początku nie było łatwo. Hanoi zaserwowało mi niezłą lekcję różnic kulturowych. Ciężko było mi się z niej otrząsnąć, ale jako że jestem z tych upartych, postanowiłam dać sobie szansę na bliższe poznanie tej, tak różnej od naszej, kultury.

Drugi miesiąc w Haiphong i nie przestaję się uśmiechać. To miasto i jego mieszkańcy niewiele przypominają doprowadzające moje emocje do temperatury wrzenia Hanoi. Czas przestał w końcu biec. Zatrzymałam się na chwilę. Mieszkam niedaleko plaży, otoczona prawie samymi lokalsami i wciąż nie mogę uwierzyć, że tak dobrze się tu odnajduję. Moje początki w Wietnamie wcale nie wskazywały na taki obrót wydarzeń – ale o tym będzie innym razem. Dziś chcę przybliżyć wam obraz tego narodu. Będę oczywiście generalizować, niestety jak wiadomo, nie da się pisać o ‚masie’, opisując każdego z osobna. Ponadto, weźcie też proszę poprawkę na to, że mieszkam w północnej części kraju, więc tutejsi mogą się nieco różnić od ludzi z południa (nie wiem, jeszcze nie byłam:)).

Człowiek Wietnamu.

  1. Wcina non-stop ryż i makaron – dla odmiany zrobiony z ryżu.
  2. Mieszka tam, gdzie pracuje. Całe rodziny mieszkają w jednym wielkim domu, którego parter, a nawet i większa część zamieniona zostaje w miejsce pracy. I tak na dole mamy sklep, restaurację, usługi fryzjerskie, kosmetyczne, a u góry rodzina wypracowuje swój własny kąt.
  3. Pracuje od rana do nocy – z przerwą na lunch i poobiednią drzemkę. Kiedy to cała rodzina rozsiada się na podłodze i je z tych samych talerzy. Jedzenia w brud, alkoholu też nie brakuje. Wiadomo – jedzenie oraz picie procentów usypiają, więc nic nie dziwi hamak rozstawiony przed sklepem ani budka na ulicy wielkości większej walizki, z której znienacka wychodzi kobieta wyspana i gotowa do pracy.
  4.  Pije sporo alkoholu – i cóż się dziwić, gdy szklanka piwka z beczki kosztuje w barze około 80-90 groszy, a i w Hai Phong w jednym z barów pojawiła się promocja – szklanka piwa za 1k vnd, tj. niecałe 20 groszy.
  5. Dba o swoją rodzinę – rodzina jest niezwykle ważna w kulturze Wietnamczyków. Rodzice wspierają dzieci, po czym dzieci w przyszłości odwdzięczają się tym samym. Jako że system emerytalny nie istnieje, mowa też o wsparciu finansowym, które umożliwia przetrwanie całym pokoleniom żyjącym pod wspólnym dachem.
  6. Jest niezwykle przedsiębiorczy – każdy ma swój biznes i bez ustanku myśli o pomnażaniu swego majątku. Nie ma licencji na prowadzenie biznesu? Nic nie szkodzi. Wiadomo do kogo uderzyć i komu zapłacić, ażeby interes się kręcił.
  7. ‚Daje w łapę’ – jak powyżej – ażeby wszystko sprawnie się kręciło, trzeba opłacić odpowiednich ludzi. Wszyscy jadą na tym samym wózku, więc nie ma spraw nie do rozwiązania.
  8. Za nic nie chce stracić swojej twarzy – największą zniewagą dla Wietnamczyka jest utrata twarzy. Gdy wychodzi na jaw kolejny kant, tutejszy człowiek zrobi wszystko, żeby go zapudrować. Będzie brnął w kłamstwach, aż jakoś uda mu się znów wypłynąć na powierzchnię.
  9. Myśli jedno, mówi drugie, a na koniec i tak zrobi coś pod wpływem emocji – próbujesz rozmawiać poważnie, przedstawiasz swoje argumenty, Wietnamczyk w formie kontrataku tylko kiwa głową i się uśmiecha. Potem dostajesz sms-a albo dowiadujesz się od osób trzecich, że problem między wami istnieje, ale nie ma komu go rozwiązać. Wypada przecież się uśmiechać. 🙂
  10. Chodzi spać wcześnie i wstaje co świt – jak pewnie się już domyślasz, powodem jest przede wszystkim PRACA – ciągła, nieustanna, nieprzerwana PRACA.
  11. Jest ciekawski – Wietnamczyk lubi wiedzieć – Ile masz lat? Jesteś mężatką? Gdzie pracujesz? Ile zarabiasz? Dlaczego tu jesteś? – lista pytań jest długa.
  12. Lubi zrobić białego człowieka w konia, jeśli ten mu się da – w Hanoi na porządku dziennym, na szczęście w Hai Phong ludzie są uczciwi, jeszcze nie zepsuci turystyką, bo przez miasto po prostu się przejeżdża w drodze na Cat Ba albo do Ha Long Bay.
  13. Wydaje całą gamę dźwięków przy jedzeniu – trzeba duuuuużo mlaskać, siorbać i głośno przełykać – wtedy podobno smakuje najlepiej.
  14. Beka, kiedy mu na to przyjdzie ochota – uczniowie potrafią bekać dziesiątki razy na zajęciach i nikt się nie krzywi.
  15. Sika do wiadra – hitem bia hoi (miejsc przypominających ogródki piwne, gdzie na powietrzu można napić się z plastikowego kufla) w Hai Phong jest ‚toaleta’ – na zewnątrz tuż przy ‚kuchni’ ustawione są dwie metalowe płyty osłaniające tylko z dwóch stron sikającego do wiadra. Ciężko to opisać – naprawdę trzeba to zobaczyć samemu!
  16. Sika (i nie tylko) na ulicy – nawet kobiety przykitrane za przystankiem autobusowym już mnie nie dziwią. Poniżej zakaz defekacji ustawiony przy plaży.
  17. Chciałby wyjechać na Zachód – bo w Wietnamie ciężko się żyje, płace niewielkie, trzeba wiecznie kombinować.
  18. Nie zna mapy świata – moja znajoma Meksykanka na zajęciach angielskiego dostała książkę, z której miała prowadzić zajęcia. Temat – kraje świata. Kontynenty – Ameryka Północna, a tam Stany Zjednoczone i Kanada; Ameryka Południowa – Brazylia i Argentyna, Azja – Japonia, Chiny i Wietnam, Europa – 10 najbogatszych krajów i zniknęły Australia, Afryka i Nowa Zelandia.
  19. Rzadko podróżuje – bo niestety nie ma za co, poza tym problemy z wizami.
  20. Nie zna angielskiego – w turystycznach miejscowościach – owszem, znają kilka słów, ale tak poza tym to nie jest łatwo się dogadać.
  21. Lubi się postawić, nawet kiedy ma się przy tym zastawić – często nie pozwolą Ci zapłacić, twierdząc, że przecież oni Cię zapraszają. Nie zarabia się tu wiele, o nie, więc nie korzystam z tego typu propozycji, kiedy wiem, że Wietnamczyk mógłby się przy tym ‚ zastawić’.
  22. Traktuje cię jak rodzinę, gdy zaczynasz częściej pojawiać się w jego otoczeniu – Wietnamczycy to ciepli ludzie, jak trafisz do ich serca, to zawsze z uśmiechem na ustach będą gotowi pomóc.
  23. Lubi gotować i szczyci się wietnamską kuchnią – szczerze? – nie przepadam za wietnamskim jedzeniem, brakuje mu tego ‚czegoś’, co w moim przypadku nazywa się brakiem dostatecznej ilości przypraw. Wszystko tu się smaży, a przyprawić można sosem rybnym, czy soją – oczywiście samemu.
  24. Chodzi na karaoke – KA – ŻA- O – KE – tak wymawia się po wietnamsku karaoke. Każdy na karaoke chodzi od czasu do czasu, a i w domu ma swój mikrofon, do którego może wyć od rana do nocy.
  25. Słucha głośno muzyki – jeśli sąsiad nie słyszy, to nie ma sensu słuchać.
  26. Pije dużo kawy – kawa tutaj jest fantastyczna. Jej przygotowanie wymaga czasu i cierpliwości. Specjalny sprzęt pomaga wydobyć z kawy tyle goryczy, ile tylko się da. Czasem niestety sprzęt się zatnie i przestaje kapać, więc trzeba radzić sobie samemu.
  27. Je owoce z solą – słodki i słony, Wietnamczycy kochają to połączenie. Pełno tu napojów słodko-słonych, nie na mój gust, choć ostatnio dostrzegłam logikę jedzenia ananasa z solą. Tutejsze ananasy są wściekle słodkie.
  28. Je psy i koty – ale zastrzega, że swojego zwierzęcia, to nie wypada jeść.
  29. Myje gary na podłodze – z wężyka leci woda, a pani w kuckach myje gary na podłodze.
  30. Jest z higieną na bakier – najlepszym hitem jest rzucanie resztek jedzenia pod stół. Restauracje wyglądają tak, że Sanepid dawno by już je zamknął, a jakoś ludzie zdrowi, szczęśliwi, a ja ani razu (odpukać!) w Wietnamie się nie zatrułam, mimo że jem właśnie w takich miejscach.
  31. Robi wszystko w kuckach – mistrzowie squatów, nie ma zajęcia, którego nie dałoby się wykonać w kuckach.
  32. Bardzo mało zarabia – Wietnam jest naprawdę ubogim krajem, poziom edukacji też pozostawia wiele do życzenia, niektóre ubogie rodziny nie posyłają dzieci do szkół, bo te muszą pomagać w uprawie ryżu, prowadzeniu biznesu i zmaganiu się z codziennością. Są też i bogate rodziny, gdzie dzieci są posyłane do szkół od poniedziałku do niedzieli, bo na ten majątek też przecież jakoś trzeba zarobić.
  33. Chce wcześnie wziąć ślub – bo tak wypada, inaczej wstyd na całą okolicę.
  34. Umie prowadzić motor – pojemność poniżej 110 koni to żaden motor. Każdy Wietnamczyk w motorowerowym siodełku urodzony.
  35. Wie co to korek.
  36. Jadąc, nie zatrzymuje się – po co komu jakieś swiatła, pasy, trzeba jechać zgodnie z zasadą – byle przed siebie i gaz do dechy, nie oglądając się zbytnio przez ramię.
  37. Nie lubi chodzić – cóż za zachodni pomysł – chodzić? Phii.
  38. Lubi grać w badmintona – o tak, wietnamski sport narodowy!
  39. Śmieci – kolejny ‚sport’ narodowy, kosz na śmieci? Oj, można przyuważyć raczej z rzadka. Częściej wyrzuca się śmieci gdzieś na ulicę, leżą sobie przy krawężniku i czekają na śmieciarza, a w międzyczasie szczury, krowy i inne stworzenia mają pożywkę.
  40. Robi sobie selfie – albo sobie z Tobą, bo ‚biały’ to nie lada gratka, potem można się pochwalić na fejsie, że z ‚białym’ się zagadało.
  41. Nie dba za bardzo o zęby – niestety. dentyści albo za drodzy albo ciulowi (jeszcze nie sprawdzałam).
  42. Nie je sera i czekolady – oj ubolewam strasznie.
  43. Kocha dzieci – dzieci tu pod dostatkiem, o dzieci się dba, dzieci są wizytówką szczęśliwego domu, no bo co to za rodzina bez dzieci?

Mogłabym tak jeszcze pisać i pisać, ale poprzestanę na punkcie 40. Reasumując – żyje się tu inaczej. Szok kulturowy jest, ale na swej drodze spotkałam więcej życzliwych niż złych osób, więc lubię ten kraj. W tym zgiełku, chaosie, braku zasad można o dziwo poczuć się wolnym. Wie człowiek, że nie ma opresji, z której nie dałoby się wyjść obronną ręką. Nie ma twardych reguł gry, zawsze można naciągnąć zasady z którejś strony. I tak myślę o Europie, gdzie tyle nakazów i zakazów, że człowiek zatraca poczucie wolności. Mówią mu, że jest wolnym, bo demokracja, bo porządek – ale wolność trochę złudna, gdy zewsząd same ograniczenia. Nie do wiary, że więcej poczucia wolności daje mi biedne pańswo socjalistyczne, gdzieś daleko od domu.

Bo człowiek Wietnamu wie, jak wbrew wszystkim przeciwnościom losu i smutnej historii, wykrzesać z życia odrobinę szczęścia!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *