Plemiona Sapy

Ciężko o piękniejsze widoki w Wietnamie niż zielone tarasy ryżowe kaskadami spływające ze wzgórz Sapy. Wśród tych pól nie ciężko odnaleźć plemiona, które chętnie dzielą się swym domem, kuchnią i tradycjami z ciekawskimi turystami.

Jeśli chcesz udać się na trekking przez pola ryżowe Sapy, możesz mieć pewność, że znajdziesz mnóstwo chętnych przedstawicieli lokalnych plemion, którzy za 30 USD za 2-dniowy trekking z homestayem, przeprowadzą Cię przez błota i żółć nawodnionej ziemi, ażeby wieczorem ugościć cię pyszną lokalną kuchnią i rozgrzać do czerwoności wódką ryżową. Pani mówi, że jej sekretem życiowym jest właśnie ten płyn. Codziennie wieczorem przed spaniem wypija kilka szotów i dlatego zawsze się uśmiecha. Wszyscy się uśmiechają, bo sekret wcale nie jest tak pilnowany.

Może Pani wypiła za dużo życiodajnego eliksiru szczęścia ostatniej nocy?

Jeśli będziesz miał szczęście i trafi Ci się osobnik władający językiem angielskim na poziomie pozwalającym Tobie na zrozumienie przekazu, możesz dowiedzieć się sporo o codziennym życiu we wsiach ukrytych między wzgórzami Sapy.

Jakieś 6-7 km od centrum miasta, znajdziesz wioskę Lao Chai zamieszkiwaną przez ludność H’mong. Spragniony, bo słońce pali niemiłosiernie? – nic nie szkodzi, z uśmiechem na ustach lokalni biznesmeni oferują Ci kufel piwa. Głodny? Możesz zjeść w lokalnej restauracji, możesz też i zmyć z siebie błoto obficie nawodnionych pol ryżowych, w wielu ‚homestayach’ znajdzie się gorąca woda, jeśli taka wola Twoja. Gdzie ten brak cywilizacji pomyślisz?

             Nasz homestay

A jest, w biedniejszych domach ludzie śpią na ziemi, marząc o ciepłej wodzie. Niemniej, jeśli rodzina złapie dwóch turystów miesięcznie na 3-dniowy trekking, za otrzymane pieniądze będzie w stanie wyżyć cały miesiąc. Bo tak naprawdę to niewiele trzeba – ryż, zwierzyna jest, ludzie pomagają sobie nawzajem i poza odrobiną pitnej wody, niewiele więcej do szczęścia im potrzeba.

W wiosce znajduje się szkoła, wydaje się, że żadny rygor nie jest stosowany. Jeśli dziecko chce się uczyć, to się uczy, ale nikomu nie przeszkadza bardzo fakt, iż większość czasu wykonuje fikołki na szkolnym trzepaku.

Ludność Giay, w większości zamieszkująca wioskę Ta Van, odległą od Lao Chai jakieś 4 km, trudni się oczywiście głównie uprawą ryżą. Jednak co ciekawe produkcja instrumentów i grawerowanego srebra też nie jest im obca. Kultura Giay jest niezwykle ciekawa. Nasza przewodniczka opowiada nam historie o szamanach wypowiadających zaklęcia nad niemowlętami, o kobietach golących brwi na znak rychłego wyjścia za mąż, o setce kilogramów zwierzyny zabijanej na okoliczność zaślubin i rocznego wyhaftowywania ubrań przez narzeczoną, które ma przysłużyć się do zapłaty za część ceremonii. Przez ów rok narzeczona bez brwi, zamknięta w domu szyje i czeka w utęsknieniu na dzień zaślubin, żeby znów pokazać się światu.

‚Jak myślicie co to jest’? – pyta nasza przewodniczka z wioski Giang Ta Chai. Nie czekając na odpowiedź, kontynuuje. Otóż jest to ‚trujący liść’, który nieszczęśliwie przeznaczeni do ożenku kochankowie spożywali, ażeby uniknąć trwania w małżeństwie bez miłości. Dziś rodzice już nie zmuszają do ożenku. Możemy sami wybierać. Przyszli mężowie porywają swoje wybranki i takim oto sposobem proszą je o rękę. Kobieta zgodzić się nie musi. Jesteśmy dziś wolni – kończy z uśmiechem na twarzy.

I mnie ci ludzie wydają się wolni. Żyją powoli, w zgodzie z naturą. Niczego nie przyspieszają, czas płynie w naturalnym tempie. Słońce znaczy początek i koniec dnia. Słońce pomaga w uprawie ryżu, który jest podstawą ich życia. Słońce maluje piękne uśmiechy na ich twarzach. Słońce podkreśla piękno tarasów kaskadami spływających ze wzgórz ich ukochanej Sapy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

One thought on “Plemiona Sapy

  1. Thank you, Masennus! Highly appreciated! However, I am sure google translate does not do its job well enough. Unless you speak Polish? 🙂 Cheers!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *