Sa Pa wita turystów!

Sa Pa to niezwykle piękne miejsce położone w północnym Wietnamie. W zasadzie jest to miasto znajdujące się na wysokości ok. 1600 m n.p.m., na wzgórzach oddzielonych doliną od ‚Dachu Indochin’ (jedyne (3143 m n.p.m. :D).

Niemniej terminem tym zwykło się również nazywać i okolice miasta, zamieszkałe przez mniejszości etniczne Hmonh, Dao i Tay. Wycieczka do Sapy to bowiem nie wycieczka do miasta, ale przede wszystkim trekking przez pola ryżowe, wzgórza i doliny pobliskich wiosek. Sa Pa to piękne hafty, miks kolorów, szamani, szkoły pośrodku niczego, trujące liście, wygolone brwi, przydrożne sklepy z piwem i cenami dopasowanymi do koloru skóry, swobodnie przechadzające się bawoły i ciemnobrązowe twarze, które uśmiechnięte, zrobią wszystko, żeby wybrać dolary z twojej kieszeni.

I od tego zaczyna się twój przyjazd – turysto. Wychodzisz z pociągu w Lao Cai (mieście, do którego dociera pociąg) i nawet nie zdążysz stopy wystawić, a już tłum rozkrzyczanych lokalsów biegnie w twym kierunku, szarpie cię za ramię i pyta: SA PA?!

Uważaj turysto, bo mało kto przyzna, że minibus do Sapy powinien kosztować 26000 vnd, ok. 1 $. Jeśli się turysto nie przygotowałeś, możesz za ten kurs zapłacić dużo więcej. Porządny backpacker z niskim budżetem w kieszeni znajdzie jednak odpowiedni transport. I tak przez ponad 30 km będzie mknął za dolara przez widoki zapierające dech w piersiach, a droga wiła się będzie niekończącym się zygzakiem przy dźwiękach pięknej rzewnej wietnamskiej nuty, piskach opon i melodii co rusz podskakującego zderzaka.

Jak już do Sapy dotrzesz, to na pewno się nie zgubisz. A to dlatego, że od tej pory na krok nie odstąpią cię naganiaczk0-przekupki z pobliskich mniejszości etnicznych, które będą w stanie zareklamować każdy produkt, a i za 30 USD na trekking na dwa dni z homestayem cię zabiorą. ‚Shopping, trekking, where are you from’? – ta nowa muzyka w mantrę wkrótce się przerodzi.

Jak już przedrzesz się przez to kolorowe targowisko, strudzony ciagłym odmawianiem, znajdziesz ‚hotel’ (łóżko w 6-osobowym dormitorium, niemniej miejsce zowie się hotelem) za 3,5 USD obok restauracji z jedzeniem wielokrotnie droższym niż zwyczajowe ceny w Wietnamie. A jak do sklepu zajdziesz szukając pomocy w ugaszeniu pragnienia, to i ceny napojów zdziwią cię niezmiernie. Dość europejskie tu ceny jak na warunki azjatyckie. Hmm, niebawem zaczniesz szukać okrężnej drogi.

Widok z okna mego ‚hotelu’ za 3,5 USD/noc

CDN.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *