Zatoka Ha Long – warto?

1900 skalistych wysp i wysepek, odnoga Zatoki Tonkińskiej  – Ha Long Bay. Jeśli przeglądasz foldery z wycieczkami do Wietnamu, bez wątpienia prędzej czy później (choć na pewno prędzej) natkniesz się na piękne zdjęcia wapiennych słupów dumnie wynoszących się ponad powierzchnię zielonej(?) (wybaczcie, kolory nie są moją najmocniejszą stroną) wody.

Bez względu na to czy jesteś mającym na wszystko czas podróżnikiem, czy turystą korzystającym z niedługiego urlopu, będziesz miał ochotę Ha Long Bay zobaczyć. Nawet UNESCO doceniło urok zatoki i wciągnęło ‚wietnamski pomnik krajobrazowy’ na Listę Światowego Dziedzictwa.

Region zamieszkuje ok. 300 osób, z których większość mieszka na łodziach i bambusowych tratwach. Kiedy zatoka została wpisana na listę UNESCO, rybacy byli zmuszani do jej opuszczenia. Niemniej, w nieznany przeze mnie sposób, udało im się obronić przed wysiedleniem na stały ląd. Zatoka Ha Long z pewnością wyróżnia się wartościami przyrodniczymi  – na jej obszarze znajduje się 1847 gatunków zwierząt, w rosnących tu lasach deszczowych występuje również ogromna różnorodność świata roślinnego*. Tym co martwi jest fakt, iż przebiegające przez jej teren szlaki morskie oraz działające w pobliżu kopalnie węgla kamiennego stanowią niewątpliwe zagrożenie dla tego niesamowitego świata przyrody.

Co do samego rejsu po zatoce. Czy robi wrażenie?

Mnie nie powalił. Zatoka z poziomu jachtu nie wyglądała jak na zdjęciach wspomnianych folderów podróżniczych. Zanieczyszczone powietrze i brak słońca sprawiały, że Ha Long Bay przypominało smutną, szarą zatokę z brudną wodą i z powtykanymi tu i ówdzie, aczkolwiek spektakularnymi skałami i wysepkami.

Pan z jachtu, który zabrał nas na rejs po zatoce, wziął też kasę za wypożyczenie kajaków, ale wciąż poganiał, że za 15 minut mamy wychodzić (mimo że mówiono wcześniej o godzinnym zwiedzaniu jaskiń w kajakach). Krzyczał, nadmiernie gestykulował, nie wyglądał na osobnika dbającego o reputację biura podróży. Cała organizacja tego rejsu – jedna wielka klapa poza przepysznym jedzeniem na jachcie (podstawa posiłku – ryż + świeża rybka, przepyszne sajgonki i więcej przyjemności, na których wspomnienie ślinka ciurkiem cieknie).

I tak cała ta wycieczka wątpliwie do udanych może zostać zaliczona.

Niemniej, chcę zatoce dać jeszcze jedną szansę, mając nadzieję, że słońce nada jej innego uroku (najlepiej tego ‚folderowego’), a i o lepszą organizację rejsu zadbam sama, co by można było skupić się na chłonięciu przyrody.

Zapraszam do galerii – oceńcie sami. 🙂

*Podaje Wikipedia.

 

pora pora nigdy pora nigdy i pora nigdy ha long pora ni poora pooora poooooooorapooooraIMG_1975

 

 

2 thoughts on “Zatoka Ha Long – warto?

  1. Faktycznie w taki pochmurny dzień ta zatoka nie wygląda zbyt atrakcyjnie, choć tak jak piszesz, dałabym jej drugą szansę w słoneczny dzień! Mam nadzieję, że uda mi się tam kiedyś dotrzeć i sprawdzić samej, ale jak na razie czekam na Twoją kolejną recenzję! pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *